|
|
ogladajac roznoscie porozkladane na stolachb a coraz iolz zalosnym wzdychaniem przeliczala te swoja mizerna zlotowczyne.olJagusia platala sie kajs niedaleko od nich udajacb ze nie spostrzega brata. Chodzila samaboldziwnie smutna i zgnebiona. Nie cieszyly jej dzisiaj ni te rozwiane wstegib ni granie katarynkibolni ten scisk i wrzaski. Szla z drugimib porwana tlokiemb i tam stawalab kaj insi stawalib tamoldreptalab kaj ja pchalib nie wiedzac calkiemb po co przyszla i dokad idzie.olPrzysunal sie do niej Mateusz i szepnal pokornie:olc Dyma mnie nie gon od siebie.olc Haleb odpedzalam cie to kiedy?olc Abo raze Nie sklelas me tob co?olc Niepoczciwie rzeklesb to i musialam. Ktoz me... c |